Author Archives: Administrator

Bitwa każdego mężczyzny

Autorzy: Stephen Arterburn, Fred Stoeker

bitwa_kazdego_mezczyzny_recenzja Wcześniej myślałem, że nie mam dużego problemu z patrzeniem na kobiety i kontrolowaniem swoich oczu. Autorzy pokazali mi, że byłem w błędzie, ponieważ pozwalałem sobie czerpać przyjemność z przyglądania się kobietą w autobusie czy na ulicy. Czy zdajesz sobie sprawę z wagi słów Pana Jezusa, że pożądliwe patrzenie na kobietę już jest cudzołóstwem – obrazą Boga? Czy nie jest też tak, że czyniąc to zdradzasz swoją żonę?
Czytając tę książkę naKsiążka bitwa każdego mężczyzny to świadectwo mężczyzn, którzy zechcieli podzielić się tym jak Bóg wyzwolił ich z grzechów seksualnych. Autorzy pokazują na swoim przykładzie, że porządni z zewnątrz chrześcijanie mogą łatwo utracić relacje z Bogiem i zniszczyć małżeństwa tylko z powodu niewielkiego pobłażania sobie w temacie seksualności.
Ich podejście do tematu jest bardzo radykalne. Przekonali mnie, że warto rezygnować z filmów ze względu na sceny erotyczne, które subtelnie na nas oddziałują. W świetle przykazania Pana Jezusa a ja wam powiadam, że każdy kto patrzy na niewiastę i pożąda jej, już popełnił z nią cudzołóstwo w sercu swoim (Mt 5,28) to nie jest głupie czepianie się.trafiłem także na kilka trafnym porównań:
Podejmij walkę z nieczystością i dokonaj przełomu jak Jozjasz dokonał przełomu w Izraelu. Bądź wierny i kochaj swoją żonę jak Uriasz kochał Betszebę (przyznam, że nigdy nie zwróciłem na to uwagi). Autorzy przytaczają wiele rzeczywistych sytuacji ze swojego życia i innych znajomych. Nie są to sytuacje z kosmosu, lecz raczej bliskie tym, z którymi spotykamy się w naszym życiu. Co więcej dają oni wiele praktycznych rad i zastosowań, które były im pomocne i mogą być również dobre dla nas.
Minusem tej książki jest to, że kilka opisów moim zdaniem zostało przedstawionych zbyt szczegółowo. Po co opisywać mężczyznom jak dokładnie wyglądała, jak bardzo rozebrana była kobieta, która kiedyś doprowadziła cię do grzechu? Ja nie widzę potrzeby.
Podsumowując, bardzo polecam tą książkę mężczyzną, nie tylko tym samotnym, ale przede wszystkim żonatym, bo o nich najczęściej jest tutaj mowa. Zarówno tym, którzy szczególnie zmagają się z pornografią czy masturbacją, ale również tym, którym wydaje się, że nie mają większych problemów z nieczystością. Książka rzuci światło na twoją seksualność i to czy naprawdę jesteś wierny Bogu i swojej żonie. Wiele trafnych obserwacji, myśli i zastosowań wzmocniły mnie w bitwie. Abyśmy byli święci na wzór Świętego, który nas powołał. (1 P 1, 14-15) .
Szymon Malinowski

Spragniony

– Czy chce ci się pić? – zapytał Lew.
– UMIERAM z pragnienia – powiedziała Julia.
– A więc pij.
– Czy mogłabym… czy byłoby… czy mógłbyś odejść, kiedy będę pić? – wyjąkała Julia.

Zaatakowani przez bramy

zaatakowni przez bramęWiedzieli, że tak będzie. Przecież Król to zapowiedział. „Rozpoczęło się”. Zbili się w gromadę. Zaczęli zastanawiać się nad tym jaką przyjąć strategię obrony. Co może im pomóc w przygotowaniu na spodziewany atak. Słyszeli szczęk broni dochodzący zza muru i ten ryk mrożący krew w żyłach. Postanowili wystawić straże, nie opuszczać obozu, zerwać kontakty z obcymi, sprawdzać kilkakrotnie tożsamość nowo przybywających. Określić jasno standardy wojowania, wyeliminować nieczyste pchnięcia, naostrzyć ponownie broń, dołożyć do zbroi kolejne ubezpieczenia, misiurkę na szyję, kolczugę, ozbroić nogi.

Zaatakowani przez bramy.

Większość z Was pewnie słyszała to pytanie i dowcipną odpowiedź: Co ma na szyi rycerz? Zakuty łeb. Mam wrażenie, że to nie tylko dowcip. Ku mojemu zaskoczeniu wielu z nas drży na myśl o możliwym ataku bram piekielnych. To chrześcijanie, którzy chronią się w swoich domkach i kościołach przed domniemanym zagrożeniem opisanym w Ewangelii Mateusza 16,18: „A ja ci powiadam, że ty jesteś Piotr, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie przemogą go.” Czy mają powody? Nie! Bez względu na denominację i wyznanie chrześcijańskie wszyscy zgadzają się z tym, że budowniczym kościoła (społeczności wywołanych) jest Pan Jezus. Jednak część osób – nie wiem doprawdy dlaczego – uważa, że następne słowa są obietnicą, że Pan Jezus obroni swój kościół przed agresją bram. Jednak nawet dla dziecka ten fragment w żadnym z dostępnych mi tłumaczeń ani oryginale nie sugeruje niczego takiego. Nie słyszałem jeszcze o nikim kogo brama by zaatakowała. Brama służy obrońcom do obrony przed atakiem. Nie jest narzędziem agresji ale ochrony. W tej wypowiedzi Jezusa, kościół nie jest w defensywie ale ofensywie. To nie bramy go atakują ale to Kościół – społeczność wywołanych (tłumaczenie interlinearne) – atakuje bramy piekielne aby uwolnić ludzi trzymanych w okowach strachu, lęku, grzechu czy uzależnień. Obietnica brzmi: piekło nie będzie w stanie przeciwstawić się i zatrzymać Kościoła głoszącego ewangelię. To nie oznacza, że nie mamy wrogów i nie oznacza braku walki. Nie oznacza, ze za tymi bramami nie stoją zwierzchności i moce. Nie oznacza, że mogę ich zaatakować motyką. Oznacza, że zwycięstwo należy do Chrystusa a ja mam przygotować się do boju i wypełniać Jego polecenia. Więc? „Rozpoczęło się”. Zebrali się w kole aby się modlić. Zaczęli zastanawiać się nad tym jaką przyjąć strategię ataku. Szczęk broni dochodzący zza muru i ten ryk mrożący krew w żyłach pobudzał ich do powierzenia się Bogu. Postanowili ubrać całą zbroję Bożą, przygotować drabiny i tarany mające pomóc w forsowaniu muru i bramy. Płacz i zawodzenie zza muru dodawało im sił. Szli by dać przebaczenie, światło, wolność, pokój i radość. Byli gotowi na trudności, pot, łzy i głęboko wierząc Temu, który ich posłał do boju – Panu Panów i Królowi Królów – Jezusowi.

Bogdan Pszczoła

Na ile jesteś spragniony?

spragniony– Czy chce ci się pić? – zapytał Lew.

– UMIERAM z pragnienia – powiedziała Julia.

– A więc pij.

– Czy mogłabym… czy byłoby… czy mógłbyś odejść, kiedy będę pić? – wyjąkała Julia.

Lew tylko na nią popatrzył, a w jego gardle odezwało się coś, co mogło być początkiem straszliwego ryku. Patrząc na jego cielsko, Julia pojęła, że równie dobrze mogłaby prosić górę, aby się przesunęła.

Cudowny, pluszczący śpiew strumienia doprowadzał ją do szału.

– Czy przyrzekniesz. Że nie… Że nic mi nie zrobisz, jeśli się zbliżę?

– Ja nie przyrzekam – powiedział Lew.

Julia była już tak spragniona, że zrobiła krok do przodu, nawet o tym nie wiedząc.

– Czy ty zjadasz dziewczynki?

– Połykałem już dziewczynki i chłopców, kobiety i mężczyzn, królów i cesarzy, miasta i państwa – powiedział Lew. Nie powiedział tego tak, jakby się chwalił albo jakby tego żałował, albo jakby był zły. Po prostu to powiedział.

– Nie mam odwagi, aby podejść i pić – odezwała się Julia.

– A więc umrzesz z pragnienia – rzekł Lew.

– Och, nie! – zawołała Julia, robiąc jeszcze jeden krok w jego stronę.

– Czy nie mogłabym pójść i poszukać sobie innego strumienia?

– Nie ma innego strumienia – odpowiedział Lew.

„Srebrne krzesło” CS Lewis

Jeśli kto pragnie, niech przyjdzie do mnie i pije. J 7,37b

To Twój cały świat?

spider2Byliśmy gdzieś ze znajomymi w plenerze i piliśmy kawę z tekturowych kubków. Kiedy po raz kolejny podnosiłem mój kubeczek do ust kątem oka zauważyłem ruch. Po brzegu kubka maszerował badawczo mały pajączek. Krok za krokiem rozpoznawał teren. Zacząłem obserwować postępy jego eksploracji świata ludzi. Pierwsze badawcze kółko zamieniło się w dostojne okrążenie. Następnie pająk przyśpieszył chcąc prawdopodobnie jak najszybciej zostawić za sobą tę białą ścieżkę. Po kilku okrążeniach biegu jego entuzjazm opadł i rozpoczął się maraton. Całe 42,195 kubka. Z nosem po ziemi. Ciężkim oddechem. I pytaniem: po co mi to? My ludzie mamy dość podobnie. Odkrywamy kawałek rzeczywistości naszego świata i przeważnie nam to wystarcza. Najpierw jesteśmy ciekawi i poznajemy. Ogólniak, studia, pierwsza praca. Jak przystało na odkrywców chodzimy z podniesioną głową by już po chwili wpaść w rutynę pośpiesznego cyklu codziennych prac i obowiązków. Nasz wzrok ląduje na rachunkach i czymś do jedzenia. Mijają kolejne pory roku i nie potrafimy sobie nawet przypomnieć co działo się dwa – trzy okrążenia temu. Dni zlewają się w jedno. Taki bieg ma miejsce do momentu kiedy nagle jakieś niespodziewane wydarzenie (często bardziej bolesne niżbyśmy sobie tego życzyli) nie wyrwie nas z zaklętego kręgu. Szpitalu, bezrobocie, macierzyński lub emerytura i okazuje się, że są też inne kolory niż ten po którym biegłeś. Zauważasz ze zdumieniem, że słońce i liście drzew pięknie tańczą razem. Dookoła Ciebie są niezwykli ludzie. Chmury na niebie mają różne kształty. W odróżnieniu od większości zwierząt, których wzrok jest skierowany ku dołowi Bóg chciałby abyś myślał o tym co w górze (Kol 3,2). On nie chce abyś wpadł w trans odruchowego robienia dla robienia ale zadał sobie pytanie – do czego zmierzasz? Po co żyjesz? Zatrzymaj się w codziennym biegu i spojrzyj ponad krawędź twojego kubka. Tam jest rzeczywistość o której może nie miałeś pojęcia. Zacznij myśleć o WIECZNOŚCI.
Bogdan Pszczoła