Co lub kto czeka na ciebie za rogiem?

colubktoKilkanaście wieków temu w odległym kraju za trzema rzekami i siedmioma pustyniami żył sobie pewien wieśniak. Właściwie to raczej rzemieślnik mieszkający na wsi bo był miechownikiem pracującym dla miejscowego dymarza. Jak to bywa z ludźmi mieszkającymi na wsi rzeczony tasznik miał kawałek pola, trochę inwentarza i kilka koni. Miał też ukochanego syna, który jednak od szycia skór i rozglądania się za dziewczynami wolał jeździć konno co trochę martwiło ojca, bo z tego pieniędzy ani żadnego pożytku nie było. Któregoś dnia syn zapomniał na noc zamknąć bramy i konie zniknęły. Ludzie na wsi od razu zaczęli mówić:
– To źle, to źle, że te konie uciekły.
– Skąd wiecie, że to źle? – odpowiedział im gospodarz.
Kilka dni później usłyszeli pod domem jakieś odgłosy. Przed bramą stały ubłocone klacze wraz z nowymi końmi – ogierami.
– To dobrze, to dobrze, że te konie uciekły – powiedziano na wsi.
– Skąd wiecie, że to dobrze? – odparł im gospodarz.
Niespokojny syn gospodarza postanowił ujeździć nowe nabytki, ale spadł z konia łamiąc nogę.
– To źle, to źle, że te konie uciekły – mówiono wtedy na wsi.
– Skąd wiecie, że to źle? – konsekwentnie powtórzył gospodarz.
Tydzień później cesarz chcąc podbić sąsiedni kraj powołał wszystkich mężczyzn do wojska. Oczywiście syn gospodarza nie poszedł z powodu usztywnionej nogi.
– To dobrze, to dobrze, że te konie wam wtedy uciekły.
– Skąd wiecie, że to dobrze?
Czasami spotykają nasz różne sytuacje i w zależności od chwili i naszych emocji oceniamy je jako pozytywne lub negatywne. Tymczasem nie wiemy, co jest za rogiem. Nie wiemy co czeka na nas na kolejnej ulicy. Jak Józek. Przez wiele lat był ulubieńcem swoje ojca. Najlepsze ubrania, przyjemne zadania. Doprowadziło to, że jego rodzeństwo znienawidziło go. Postanowili go zabić. „Uratowała” go przejeżdżająca karawana. Uratowała w cudzysłowie bo ocalono mu życie sprzedając jako niewolnika. Kiedy został odkupiony od handlarzy nie było lekko, ale z czasem zyskał zaufanie właściciela i został nawet ustanowiony zarządcą nad domem. Niestety wtedy żona właściciela zauważyła go. Spodobał się jej, a kiedy nie spełnił jej oczekiwań oskarżyła go o próbę gwałtu. Niewinny wylądował w więzieniu. Nie mógł liczyć na sprawiedliwy proces. Nawet jakikolwiek proces. To tylko początek historii, która kończy się niesamowitym finałem wypowiedzią, dla której warto poznać całą historię opisaną od 37 do 50 rozdziału Księgi Rodzaju – zaraz na początku Biblii:
Bóg posłał mnie przed wami, aby zapewnić wam przetrwanie na ziemi i aby wielu zostało zachowanych przy życiu. Tak więc nie wyście mnie tu posłali, ale Bóg, który mnie ustanowił opiekunem faraona i panem jego domu, i władcą całej ziemi egipskiej.
Rdz 45,7-8
To nie ludzie mają ostatnie słowo, ale Bóg. To bracia sprzedali Józefa, ale Bóg użył tego, aby ich wszystkich ocalić. Więc jeśli spotkało cię coś cudownego – ciesz się z tego. Prawdziwa radość to coś głębokiego – więc wskocz tam i zanurz się cały. Spotkało się coś trudnego? Zostałeś fałszywie oskarżony? Odniosłeś porażkę lub zostałeś zraniony, odrzucony? Nie załamuj się. Nie poddawaj. Nie rezygnuj. To nie jest koniec, ale tylko przystanek na drodze, którą ma dla Ciebie Bóg.
– Skąd wiesz, że to dobrze albo źle?
Spójrz jak Józef na swoje życie z innej perspektywy i nie bądź zgorzkniały, ale patrz z pełną nadzieją w przyszłość. Wręcz ciekawością: co lub kto czeka na Ciebie za rogiem?! Na kolejnej ulicy Twojego życia. Dokąd Bóg cię zaprowadzi i co zrobi w twoim życiu?
Bogdan Pszczoła

Powierzchownie

powierzchowniePewnego niedzielnego poranka w pociągu metra miała miejsce dziwna sytuacja. Większość z niewielu zmierzających tego dnia na drugi koniec miasta pasażerów właśnie czytało gazety lub drzemało, kiedy na jednym z przystanków wsiadła grupa składająca się z mężczyzny i kilku małych dzieci. W ciągu niecałej minuty dom wariatów eksplodował. Dzieci biegały tam i z powrotem, krzyczały, strzelając z palców do siebie by następnie siłować się ze sobą na podłodze. Ich ojciec nie zwracał na nie uwagi.
Starsi pasażerowie zaczęli się nerwowo wiercić. Patrzyli za gromadę Hunów i na ich ojca z niemym wyrzutem. „Powinien zrobić cokolwiek aby przywrócić jakiś porządek.” Czuć było w powietrzu jak frustracja widzów narasta. Po dłuższej chwili jeden z mężczyzn siedzący obok nie wytrzymał i bardzo uprzejmie powiedział:
– Przepraszam, czy mógłby pan zwrócić uwagę swoim dzieciom i kazać im wrócić na miejsca i usiąść?
– Wiem, że powinienem zrobić coś z nimi -odpowiedział mężczyzna. – Ale wracamy właśnie ze szpitala. Ich matka zmarła godzinę temu. Po prostu nie wiem co teraz zrobić.
Ta historia pokazała mi jak bardzo się mylę widząc różne reakcje ludzi. Często w sklepie, pracy czy domu spotykamy się z reakcją, która jest niewspółmierna do sytuacji. Zwykła uwaga lub niewinne pytanie wywołuje biały szkwał. Najczęściej wtedy zamiast dopytać czy coś się nie stało – przybieramy reakcję obronną i rzucamy się w wir dyskusji i zaczynamy oceniać ludzi przypisując im złe motywacje.
Kiedy Jezus uzdrowił w sabat człowieka ludzie byli naprawdę źli na niego. Przecież to dzień wolny od pracy! Oni patrzyli na tą sytuację przez swoją perspektywę. Jak osoby w metrze chcieli aby wszystko było uporządkowane, spokojne i poukładane. Jednak Jezus spojrzał na sytuację z innej perspektywy -człowieka, który leży chory od 38 lat. Gdybyś ty tak długo cierpiał czy chciałbyś cierpieć jeszcze jeden dzień? Ja nie! To jak czekanie na rozpakowanie prezentów do pierwszego dnia świąt – zaproponuj to dzieciom w Wigilię zobaczysz jaka będzie ich reakcja!


Nie sądźcie z pozoru, ale sądźcie sprawiedliwie. J 7,24


Jezus nie powiedział aby nie oceniać trudnych dla nas sytuacji i udawać, że nic się nie stało ale aby oceniać je sprawiedliwie – zobaczyć motywacje, emocje i pragnienia, które stoją za czynami lub wypowiadanymi słowami. Nie patrzmy z tylko z pozoru, powierzchownie. Więc kiedy następnym razem ktoś na ciebie krzyknie, burknie lub zaszczeka – nie bierz tego od razu do siebie i nie odpowiadaj pięknym za nadobne. Nie wyj też do księżyca, nie opowiadaj o tym wszystkim przyjaciołom i nie wstawiaj posta na fb. Zrezygnuj z wygody szufladkowania ludzi i bądź tym, który posłucha. Postaraj się wczuć w to co czuje druga osoba. To pomoże Ci lepiej zrozumieć nie tylko innych ale i siebie. Powodzenia!

Historię z metra przeczytałem u Nabeela Jabbura w książce „The crescent through the eyes of the Cross”

Siła proszenia

marszrutka_bKilka lat temu pojechałem z dziećmi do parku na rolkach. Oczywiście z powodu braku czujnego oka mojej drogiej Małżonki granice bezpieczeństwa zostały ustalone w sposób odpowiedni do dziecięcej wyobraźni ojca. Przecież damy radę! Zjechaliśmy ze sporego wzniesienia w dół z odpowiednio wysoką dawką adrenaliny i bez kosztów dodatkowych. Niestety na dole było zbyt wiele rzeczy (czyt. budek z różnościami) aby patrzeć pod nogi. Przecież pokonaliśmy właśnie długi zjazd najeżony nierównościami, patykami i krawężnikami – jesteśmy najlepsi. Więc głowy do góry!
Wtedy mój syn Michał wywalił się. Nie przewrócił się i nie upadł, ale normalnie i klasycznie się wywalił. To było coś co faceci potrafią robić w każdym wieku w równie spektakularny sposób. Nagle jego kolano zmieniło barwę na krwistoczerwoną. Gorączkowo uspokajałem krzycząca latorośl szukając jednocześnie po kieszeniach jakiś chusteczki aby zatamować fontannę krwi która korzystając z okazji uciekała pod ciśnieniem powietrza wyrzucanego z płuc. Niestety nie było żony więc nie było chusteczek. Była za to córka – więc spytałem ją czy nie ma chusteczki – ona pokręciła głową po czym szybko powiedziała:
– Ale załatwię.
Podbiegła do pierwszej budy i już po chwili wracała z naręczem chusteczek. Po chwili syrena alarmowa została wyłączona. Operacja się udała – pacjent pojechał dalej.
– Jak to zrobiłaś?
– Co?
– No te chusteczki.
– Poprosiłam. A co? – po jej minie nie miałem już odwagi zadać kolejnego głupiego pytania.
Siła proszenia.
Kiedy przypominam sobie tę sytuację widzę, że Lidia potrafiła od dziecka wszystko załatwić. Kiedy chciała gdzieś wejść w miejsce zabronione dla publiczności to zamęczała mnie:
– Dlaczego Tatusiu nie spytasz czy można?
– Bo napisane tu jest, że nie można.
– Ale spróbuj może nam pozwolą – mówiła wtedy z uśmiechem.
Odwiedziłem dzięki temu wiele miejsc, które wydawały mi się niedostępne. Proszenie to sztuka, której my faceci nie potrafimy opanować. Dlaczego nie prosimy? Chyba dlatego, że czujemy się mali i niedowartościowani – poproszenie brzmi trochę jak przyznanie się do niekompetencji, nieprzygotowania, nieplanowania, braku tic-taców i jeden Bóg wie czego jeszcze. Nie znam innego podobnego do nas narodu, który z jednej strony, tak bardzo lubiłby pomagać a jednocześnie tak bardzo nie lubi prosić o pomoc.
Jezus dając nam powody aby prosić Boga o pomoc używa przykładów proszenia z życia. Wdowa która szukała sprawiedliwości przed sędzią (Łk 18) czy sąsiad któremu zabrakło chleba (Łk 11) otrzymali to czego potrzebowali bo … prosili. Kiedy Jezus powiedział:
Proście, a będzie wam dane, szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a kto kołacze, temu otworzą. Mt 7,7-8
Jestem pewien, że nie miał na myśli jedynie modlitwy. Te podawane z życia przykłady miały zobrazować nam zasadę – jeśli nie prosisz nie otrzymujesz. Sam nie masz wszystkiego i nie musisz – mówi Stwórca – bo masz wokół siebie innych, którym dałem czego potrzebujesz.
Jechałem ostatnio marszrutką. To taki mały autobusik na Ukrainie. Nie ma tam biletów. Płaci się kierowcy gotówką. Ale ludzie zamiast podejść te kilka kroków do kierowcy, tykają innych siedzących w ramię i podają pieniądze. Ci tykają następnych i 5 hrywien przemyka przez łańcuch proszących i proszonych. Kiedy doszło do mnie wstałem i podszedłem do kierowcy. Ominąłem kolejnych. Rozległy się komentarze i widziałem zdziwione twarze. Niezależność to coś na co nie stać Cię w biednym kraju trawionym wojną. Bóg chce abyśmy byli zależni od niego i siebie nawzajem bo to buduje relację i wspólnotę.
Zacznij prosić innych o pomoc. Przestań udawać, że umiesz wszystko. Oboje wiemy, że nie umiesz – fałszywe poczucie wartości rozbije się jak szklanka o podłogę kiedy twoja niekompetencja wyjdzie na jaw. Zróbmy próbę – poproś dzisiaj kogoś o pomoc i zobacz co się wydarzy. Jestem pewien, że proszenie zmieni ciebie i innych.
Bogdan Pszczoła

Czysty czy szczęśliwy

dzieckoW czasie mojego życia przebywałem w różnych miejscach. Zdarzyło mi się parokrotnie odwiedzić nawet piaskownice i place zabaw. Uderzające jest dla mnie jak często słychać tam te słowa:
Uważaj bo się ubrudzisz!
Nie właź tam bo sobie coś zrobisz!
Nie ruszaj!
Nie biegaj!
Nie dotykaj!   Bo się ubrudzisz, zranisz, przewrócisz i jeden Bóg wie co jeszcze.
Tak jak niegdyś tresowano pchły dzisiaj tresuje się dzieci. Aby wyrosły na „porządnych obywateli”. Żadnego ryzyka, żadnych kosztów a w konsekwencji żadnej radości. Prawie roboty.
Kiedyś odwiedziliśmy znajomych, których dzieci wydawały się szczęśliwe i spytałem ich o sekret sukcesu rodzicielskiego. Usłyszałem z uśmiechem wypowiedziane słowa:
Szczęśliwe dzieci to brudne dzieci.
Im dłużej o tym myślałem tym więcej prawdy w tym widziałem. Czy pamiętasz jak po burzy łaziło się na bosaka ulicami? Jak budowało się tamy? Jak rzucało się piaskiem w przeciwnika próbującego przejąć wykopana przez ciebie dziurę w piaskownicy? Ile radości było z myszkowania po rowach w poszukiwaniu skarbów i śmiechu w czasie ucieczki z drzewa po przyłapaniu na zrywaniu czereśni?
Dzieciństwo nie powinno być wypełnione sztywnymi kołnierzykami i musztrą. Bezpieczną miską i bezpiecznym kubkiem. Tylko dlatego, że nam dorosłym wtedy jest łatwiej i przyjemniej. Abyśmy mogli się zająć sobą i naszymi dorosłymi sprawami: postami na fb, słuchaniem muzyki i oglądaniem filmików na vine.
Życie dzieciaków powinno być jak najbardziej twórcze, pełne odkryć i niebezpieczeństw – bo tylko wtedy dziecko może nauczyć się pokonywać przeszkody. Poznać siebie i innych. Doświadczyć przygody i zwycięstwa. Maria i Józef na pewno byli dobrymi rodzicami jednak nie ograniczali Jezusa. Dopiero po całym dniu podróży z Jerozolimy zorientowali się, że ich synka nie ma wśród pielgrzymów (sic). Trzy dni zajęły im poszukiwania. Łukasza 2 rozdział.
Więc jeśli masz syna lub córkę nie trzymaj go pod kloszem. Może nie zostawiaj na cały dzień ale zrób z nim coś brudnego dzisiaj! Może zróbcie błotko, pomalujcie obraz palcami, ulepcie coś z gliny – z braku środków i pomysłów macie poprzewracajcie się na podłodze i wytrzyjcie sobą różne kąty. Pozwól dziecku wejść pod prąd na zjeżdżalni, wspiąć się wyżej niż inni na linach i samodzielnie rozwiązać konflikt z innym małoletnim zdobywcą – niech próbują dogadać się do pierwszej krwi (nie liczy się krew z nosa). Może cię to przeraża ale czy podwórko nie ukształtowało niektórych twoich najlepszych cech? Nie okradaj kolejnego pokolenia. Szczęśliwe dzieci to prawdziwi ludzie.
Bogdan Pszczoła