Gdzie jest mój chłopak?

To się wydarzyło krótki czas po ślubie. Były eliminacje piłkarskie do czegoś ważnego co szybko stało się nieosiągalne (czyt. nieważne). Skończyłem wszystko co miałem do zrobienia w domu. Wsypałem chipsy do miski, wyciągnąłem z lodówki bezalkoholowe i zaniosłem to wszystko na stół. Johanka zaciekawiona spojrzała na mnie i spytała:
– Z jakiej okazji te przygotowania?
– Będę oglądał mecz.
– Jaki mecz? – była szczerze zaskoczona. – Ty nie oglądasz meczy.
– Kto Ci powiedział, że nie oglądam meczy?
– Jak chodziliśmy ze sobą nigdy nie oglądałeś meczy!
– Jak był mecz to się nie umawiałem z Tobą. Przecież byłem zajęty.
Jo spojrzała na mnie jakoś dziwnie a ja muszę przyznać, że byłem naprawdę zaszokowany jej pytaniami. Okazało się jednak, że nie tylko moja Żona tak miała – kilka miesięcy temu jeden z moich przyjaciół dał mi tekst prośby o pomoc, który dał mi dużo do myślenia:

Drodzy Państwo ze wsparcia technicznego,
W zeszłym roku upgreadowałam Chłopak 5.0 do Mąż 1.0 i zauważyłam wyraźne spowolnienie całego systemu – zwłaszcza w aplikacjach kwiatowych i biżuteryjnych, które działały płynnie pod Chłopak 5.0.
W dodatku, Mąż 1.0 odinstalował wiele innych wartościowych programów, takich jak Romantyczność 9.5, Zainteresowanie 6.5 po czym zainstalował niepożądane programy takie jak Ekstraklasa 5.0, Koledzy 3.0. czy Telewizor 4.2 Już nie działa program Rozmowy 8.0, a Sprzątanie Domu 2.6 po prostu wysypuje cały system. Próbowałam naprawić problem uruchamiając Narzekanie 5.3, lecz nie dało to żadnego efektu.
Co mogę zrobić?
Zrozpaczona użytkowniczka

Droga Zrozpaczona,
po pierwsze proszę mieć cały czas w pamięci, iż Chłopak 5.0 jest pakietem rozrywkowym, podczas gdy Mąż 1.0 jest systemem operacyjnym.
Proszę wprowadzić komendę: “http: Myślałam że mnie kochasz.HTML” i spróbować załadować Łzy 6.2 i proszę nie zapominać o instalacji upgreadu Poczucie Winy 3.0. Jeżeli ta aplikacja pracuje jak została zaprojektowana Mąż 1.0 powinien automatycznie uruchomić aplikacje Biżuteria 2.0 oraz Kwiaty 3.5.
Lecz proszę pamiętać, iż nadużywanie wspomnianych aplikacji może spowodować w Mąż 1.0 uruchomienie Zrzędliwą Ciszę 2.5, Szczęśliwą Godzinę 7.0 lub Piwo 6.1.
Piwo 6.1 jest bardzo złym programem gdyż pobiera Głośne Chrapanie w wersji beta.
Cokolwiek zrobisz, nie instaluj Teściowa 1.0 (uruchamia w tle wirusa, który może przejąć kontrolę nad wszystkimi zasobami systemu). Również proszę nie próbować reinstalować programu Chłopak 5.0. Te programy są nie obsługiwane przez Mąż 1.0 i mogą spowodować wysypanie się systemu.
Reasumując, Mąż 1.0 jest wspaniałym programem, lecz posiada pewne ograniczenia w obsłudze pamięci oraz nie potrafi szybko uczyć się nowych aplikacji. Polecamy rozważenie zakupu dodatkowego oprogramowania aby usprawnić obsługę pamięci oraz zwiększyć szybkość obliczeniową, na przykład Jedzenie 3.0 czy Kusząca Bielizna 7.7.
Z poważaniem
Wsparcie techniczne Mąż 1.0

Czy rzeczywiście jest tak, że po ślubie jesteśmy inni niż przed? Czy było coś co Was zaskoczyło?
Skąd biorą się te różnice w naszym zachowaniu przed i po?
Może czas na włączenie paru funkcji zanim nie będzie za późno?

Bogdan Pszczoła

Szach i …

szach_newsPewien malarz szukając inspiracji spacerował po mieście. Na jednym ze skwerów zauważył spory tłumek rozprawiających o czymś ludzi. Co chwila z ust obserwatorów wyrywał się przyciszony komentarz. Zaciekawiony podszedł bliżej i zobaczył rozgrywkę partii szachów. Mając ją w pamięci jako bardzo nudną i monotonną malarz był zaskoczony jak wiele ekscytacji ta gra wzbudzała u uczestników. Poruszony emocjami, jakie targały zawodnikami postanowił namalować obraz. Zatytułował go „Szach mat”. Na obrazie umieścił dwóch graczy, wpatrzonych w szachownicę, w centrum obrazu zaś dłoń cofającą się po wykonaniu zabójczego ruchu na królu, który osaczony musiał uznać wyższość przeciwnika. W sposób niespotykany udało mu się oddać to, co przeżywali w tym momencie przeciwnicy: triumf, radość, zwątpienie i rozpacz.
Obraz jako jedno z wybitniejszych dzieł artysty został umieszczony w miejskiej galerii, gdzie cieszył się sporą popularnością i wieloma komentarzami. Któregoś dnia uwagę ochrony zwrócił mężczyzna, który podchodził do obrazu, obracał głowę a w końcu, aby lepiej przyjrzeć się obrazowi wszedł poza barierkę. Kiedy zaniepokojony strażnik szybkim krokiem podchodził do intruza usłyszał okrzyk:
– Król ma ruch! Król ma ruch!
Złapał strażnika za ramię i krzyknął mu do ucha:
– Jestem szachistą – KRÓL MA RUCH!
Wbrew temu, co pokazywały emocje uczestników rozgrywka wcale nie była skończona.
Ta historia świetnie ilustruje co działo się w Jerozolimie dwadzieścia wieków temu. Król Żydowski został osaczony przez przeciwników, niesłusznie skazany i zabity. Na twarzach jego przeciwników malowała się satysfakcja, radość i triumf: „Nie było tak trudno jak myśleliśmy.” „Daliśmy radę.” „Zwyciężyliśmy.” Z kolei twarze przyjaciół Króla wyrażały niedowierzanie, ból i smutek. Trzy dni później okazało się, że obie strony się myliły – KRÓL MIAŁ RUCH. Grób opustoszał. Choć już wcześniej Jezus to zapowiedział:
Ja oddaję swoje życie, aby je później znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja sam dobrowolnie je oddaję, gdyż jest w mej mocy oddać je i potem znów odzyskać. J 10,17B-18
jednak tego scenariusza nikt nie brał serio pod uwagę. Świat stanął w miejscu oniemiały. Wszyscy zamarli. Wszyscy wiedzieli że stało się coś niezwykłego. Król pokonał wszystkich swoich przeciwników: śmierć, szatana i świat. Już nigdy świat nie będzie taki sam.
Być może teraz jesteś w sytuacji którą nazwałbyś beznadziejną. Rozleciało się Twoje małżeństwo lub relacja z najbliższą Ci osobą, straciłeś pracę, zachorowałeś, może dziecko o które tak bardzo się troszczyłeś zbuntowało się. Być może oblałeś egzamin lub próbną maturę i nie wiesz co dalej. Siedzisz osaczony myślami, sytuacjami lub ludźmi. Chciałem Ci tylko powiedzieć, że Twoja sytuacja nie jest beznadziejna. To nie jest koniec. Wbrew temu co widać na pierwszy rzut oka Bóg wciąż ma ruch. Zaufasz mu?
Bogdan Pszczoła


Inspiracją do elettera było kazanie Mirka Kozieła z historią obrazu „szach mat”. Mirku dziękuję!

Nie przestawaj biec

„Kiedy zaczynałam spotykać się z moim przyszłym mężem – miłośnikiem wszelkich sportów – z całej duszy nienawidziłam biegania. Zdobyłam jednak motywację, kiedy okazało się, że jest to świetny sposób, żeby spędzać więcej czasu z moim ukochanym. Siła miłości jest zadziwiająca. On biegał, więc i ja biegałam. Biegaliśmy razem. Ale choć moje uczucie do Arta stale rosło, nie mogę tego samego powiedzieć o zmianie emocji względem biegania. O poranku pierwszego dnia naszego miesiąca miodowego Art wstał z łóżka i radośnie zaproponował, że może byśmy poszli pobiegać.
-Kochanie, ale w jakim celu? Nie cierpię biegać. Jesteśmy już poślubieni, więc nie widzę powodu, bym miała to robić. Znam dużo lepszy sposób na wyciśnięcie z siebie potów, a mianowicie leżenie przy basenie. Może poszlibyśmy poleżeć?
Powinniście zobaczyć minę Arta.”
Tą prawdziwą historię przeczytałem w książce Lysy TerKeurst „Stworzona by pragnąć”. Zadziwiła mnie. Czy podejrzewałem facetów o takie zachowania? Oczywiście! Robimy wiele (albo raczej wielu rzeczy nie robimy) aby zdobyć serce naszej Ukochanej. Potrafimy się ubrać, umyć, czasami nawet uczesać no z tym czesanieprzestawaj_maxm to bym nie przesadzał. Nie plujemy, nie siorbiemy, staramy się trzymać ręce przy sobie. Jesteśmy szarmanccy. Jesteśmy gotowi spijać z ust każde słowo. Jesteśmy gotowi zaspokoić każde niewypowiedziane pragnienie. Ale o kobietach miałem zupełnie inne mniemanie. Myślałam, że tylko my podkoloryzowujemy. Teraz sobie jednak przypominam, błyszczki, cienie do powiek i inne „narzędzia zbrodni”. Któregoś dnia ta rzeka naszego działania wysycha. To dzieje się kilka dni/miesięcy/lat po ślubie a wtedy zaczynamy brodzić w błotku i natrafiać na różne śmieci leżące na dnie wzajemnych relacji. Dlaczego tak się dzieje? Bo przestajemy się starać wychodząc z założenia, że już nie musimy. Bo już osiągnęliśmy nasz cel. Jednak czy naprawdę? Czy celem był ślub z NIĄ /NIM czy życie razem? Aż nas grób nie rozdzieli.
Podobnie jest w relacji z Bogiem. Początek bywa fascynujący a rzeczywistość z czasem staje się szara i błotna. Piotr jeden z apostołów tak pisze o pewnych ludziach:
Umyta świnia znów się tarza w błocie.
2P 2,22b
Co w tym dziwnego, zastanawiam się? Świnie kochają tarzać się w błocie! To część ich natury. Podobnie jak one, mamy tendencję do powracania do starej natury sprzed małżeństwa czy życia z Jezusem. Tendencję do uwalania się w brudzie, do koncentracji na sobie, do szukania przyjemności lub w końcu do robienia nic.
Jeśli właśnie robisz nic, ubolewasz nad tym jak ci jest źle, wkurzasz się i rozbijasz kolejny talerz lub wypłakujesz swoje oczy to pocieszę cię. Nie musi tak być! Możesz zdecydować – ty i tylko ty – że będzie inaczej. Po swojej stronie masz Boga – On chce aby Twoje życie obfitowało w coś cenniejszego niż błotne placki i pokrążone oczy. Poproś go o pomoc w każdej relacji jaką masz. Z Nim samym i z ludźmi. Uwierz Mu. On zna się najlepiej na relacjach – był niezrozumiany, krytykowany i zdradzony wiele razy a jednak nigdy nie przestał kochać i nigdy nie zrezygnował z odzyskania czyjegoś serca. Ucz się od Niego i zwłaszcza po ślubie nie przestawaj biec wspólnie z Nim. To Cię będzie kosztowało – zaangażowanie, finanse, czas – ale warto!

Co lub kto czeka na ciebie za rogiem?

colubktoKilkanaście wieków temu w odległym kraju za trzema rzekami i siedmioma pustyniami żył sobie pewien wieśniak. Właściwie to raczej rzemieślnik mieszkający na wsi bo był miechownikiem pracującym dla miejscowego dymarza. Jak to bywa z ludźmi mieszkającymi na wsi rzeczony tasznik miał kawałek pola, trochę inwentarza i kilka koni. Miał też ukochanego syna, który jednak od szycia skór i rozglądania się za dziewczynami wolał jeździć konno co trochę martwiło ojca, bo z tego pieniędzy ani żadnego pożytku nie było. Któregoś dnia syn zapomniał na noc zamknąć bramy i konie zniknęły. Ludzie na wsi od razu zaczęli mówić:
– To źle, to źle, że te konie uciekły.
– Skąd wiecie, że to źle? – odpowiedział im gospodarz.
Kilka dni później usłyszeli pod domem jakieś odgłosy. Przed bramą stały ubłocone klacze wraz z nowymi końmi – ogierami.
– To dobrze, to dobrze, że te konie uciekły – powiedziano na wsi.
– Skąd wiecie, że to dobrze? – odparł im gospodarz.
Niespokojny syn gospodarza postanowił ujeździć nowe nabytki, ale spadł z konia łamiąc nogę.
– To źle, to źle, że te konie uciekły – mówiono wtedy na wsi.
– Skąd wiecie, że to źle? – konsekwentnie powtórzył gospodarz.
Tydzień później cesarz chcąc podbić sąsiedni kraj powołał wszystkich mężczyzn do wojska. Oczywiście syn gospodarza nie poszedł z powodu usztywnionej nogi.
– To dobrze, to dobrze, że te konie wam wtedy uciekły.
– Skąd wiecie, że to dobrze?
Czasami spotykają nasz różne sytuacje i w zależności od chwili i naszych emocji oceniamy je jako pozytywne lub negatywne. Tymczasem nie wiemy, co jest za rogiem. Nie wiemy co czeka na nas na kolejnej ulicy. Jak Józek. Przez wiele lat był ulubieńcem swoje ojca. Najlepsze ubrania, przyjemne zadania. Doprowadziło to, że jego rodzeństwo znienawidziło go. Postanowili go zabić. „Uratowała” go przejeżdżająca karawana. Uratowała w cudzysłowie bo ocalono mu życie sprzedając jako niewolnika. Kiedy został odkupiony od handlarzy nie było lekko, ale z czasem zyskał zaufanie właściciela i został nawet ustanowiony zarządcą nad domem. Niestety wtedy żona właściciela zauważyła go. Spodobał się jej, a kiedy nie spełnił jej oczekiwań oskarżyła go o próbę gwałtu. Niewinny wylądował w więzieniu. Nie mógł liczyć na sprawiedliwy proces. Nawet jakikolwiek proces. To tylko początek historii, która kończy się niesamowitym finałem wypowiedzią, dla której warto poznać całą historię opisaną od 37 do 50 rozdziału Księgi Rodzaju – zaraz na początku Biblii:
Bóg posłał mnie przed wami, aby zapewnić wam przetrwanie na ziemi i aby wielu zostało zachowanych przy życiu. Tak więc nie wyście mnie tu posłali, ale Bóg, który mnie ustanowił opiekunem faraona i panem jego domu, i władcą całej ziemi egipskiej.
Rdz 45,7-8
To nie ludzie mają ostatnie słowo, ale Bóg. To bracia sprzedali Józefa, ale Bóg użył tego, aby ich wszystkich ocalić. Więc jeśli spotkało cię coś cudownego – ciesz się z tego. Prawdziwa radość to coś głębokiego – więc wskocz tam i zanurz się cały. Spotkało się coś trudnego? Zostałeś fałszywie oskarżony? Odniosłeś porażkę lub zostałeś zraniony, odrzucony? Nie załamuj się. Nie poddawaj. Nie rezygnuj. To nie jest koniec, ale tylko przystanek na drodze, którą ma dla Ciebie Bóg.
– Skąd wiesz, że to dobrze albo źle?
Spójrz jak Józef na swoje życie z innej perspektywy i nie bądź zgorzkniały, ale patrz z pełną nadzieją w przyszłość. Wręcz ciekawością: co lub kto czeka na Ciebie za rogiem?! Na kolejnej ulicy Twojego życia. Dokąd Bóg cię zaprowadzi i co zrobi w twoim życiu?
Bogdan Pszczoła