spider2Byliśmy gdzieś ze znajomymi w plenerze i piliśmy kawę z tekturowych kubków. Kiedy po raz kolejny podnosiłem mój kubeczek do ust kątem oka zauważyłem ruch. Po brzegu kubka maszerował badawczo mały pajączek. Krok za krokiem rozpoznawał teren. Zacząłem obserwować postępy jego eksploracji świata ludzi. Pierwsze badawcze kółko zamieniło się w dostojne okrążenie. Następnie pająk przyśpieszył chcąc prawdopodobnie jak najszybciej zostawić za sobą tę białą ścieżkę. Po kilku okrążeniach biegu jego entuzjazm opadł i rozpoczął się maraton. Całe 42,195 kubka. Z nosem po ziemi. Ciężkim oddechem. I pytaniem: po co mi to? My ludzie mamy dość podobnie. Odkrywamy kawałek rzeczywistości naszego świata i przeważnie nam to wystarcza. Najpierw jesteśmy ciekawi i poznajemy. Ogólniak, studia, pierwsza praca. Jak przystało na odkrywców chodzimy z podniesioną głową by już po chwili wpaść w rutynę pośpiesznego cyklu codziennych prac i obowiązków. Nasz wzrok ląduje na rachunkach i czymś do jedzenia. Mijają kolejne pory roku i nie potrafimy sobie nawet przypomnieć co działo się dwa – trzy okrążenia temu. Dni zlewają się w jedno. Taki bieg ma miejsce do momentu kiedy nagle jakieś niespodziewane wydarzenie (często bardziej bolesne niżbyśmy sobie tego życzyli) nie wyrwie nas z zaklętego kręgu. Szpitalu, bezrobocie, macierzyński lub emerytura i okazuje się, że są też inne kolory niż ten po którym biegłeś. Zauważasz ze zdumieniem, że słońce i liście drzew pięknie tańczą razem. Dookoła Ciebie są niezwykli ludzie. Chmury na niebie mają różne kształty. W odróżnieniu od większości zwierząt, których wzrok jest skierowany ku dołowi Bóg chciałby abyś myślał o tym co w górze (Kol 3,2). On nie chce abyś wpadł w trans odruchowego robienia dla robienia ale zadał sobie pytanie – do czego zmierzasz? Po co żyjesz? Zatrzymaj się w codziennym biegu i spojrzyj ponad krawędź twojego kubka. Tam jest rzeczywistość o której może nie miałeś pojęcia. Zacznij myśleć o WIECZNOŚCI.
Bogdan Pszczoła