Byłem wczoraj u kumpla. Klasyczne wynajmowane mieszkanie facetów. Porozrzucane przedmioty, puste butelki na podłodze, jakieś kartony (chyba po prezentach), brudne ścierki do naczyń w kuchni. Niedomyte sztućce w szufladzie. Żeby tylko: To nie działało. Tamoto było prowizorką (miało być na chwile a jest od miesięcy). Widząc tłumaczącego się co chwila gospodarza zadawałem sobie pytania: Dlaczego nam się nie chce? Dlaczego tego po prostu nie zrobimy? Dlaczego naszymi ulubionymi słowami jest później i kiedyś?
Odpowiedź jest prosta: jesteśmy leniwi. Zwyczajnie nam się nie chce. Brudne naczynia w zlewie, cokoliki, żarówka. Da się żyć. Nie przesadzajmy. Zrobię to jutro. Albo lepiej przed świętami. Którymiś na pewno.
Kiedy jesteś żonaty jest trudniej. Współspacza mogłeś zaszachować. Pokazać mu czego sam nie zrobił. Tu cię mam! Jednak spróbuj to zrobić z Johanką! Albo inną przykładną żoną. Brak argumentów. Więc bardzo szybko po ślubie stajemy się alergikami a w konsekwencji głuchoniemymi. Mamy uczulenie na frazy: A kiedy zrobisz/naprawisz …? Miałeś zrobić …? Pojawia się syndrom czerwonej twarzy, podnosi nam się ciśnienie krwi, trenujemy przewracanie oczami, rozpaczliwie poszukujemy drogi ucieczki. Z czasem oswajamy potwora. Przechodzimy przez proces adaptacji i puszczamy alergeny mimo uszu. Nie odzywamy się w temacie. Dopiero podniesiony ton i groźby karalne przebijają się przez mur niesłyszenia. Wtedy tylko wydychamy znacząco sugerując, że już niedługo zajmiemy się tym problemem.
Od pół roku Johanka cisnęła mnie o posprzątanie stert dokumentów, materiałów, faktur, rachunków i korespondencji. Do dzisiaj nie wiem jak powstały. Z badań archeologicznych wynika, że te ze spodu pochodzą z połowy 2017 roku. Trochę się znam na mechanice więc wiem, że nie można usypywać górki w nieskończoność (3 lata technikum nie poszło na marne). Więc kiedy dwie pierwsze sterty z biurka groziły już zawaleniem, aby nie dopuścić do katastrofy budowlanej (wtedy trzeba by było posprzątać) wyznaczyłem kolejne miejsce z dala od wzroku małżonki. Tak powstała trzecia sterta. Zaczęła okupować nasz jedyny fotel w salonie. Jednak źle obliczyłem odległość. Było za blisko i pojawił się sprzeciw.

Nie tylko żony mają problem z mężami. Niektórym facetom też, nasz luz przeszkadza. Pewien dowódca po dokonaniu podboju dużego terytorium tak sobie nie radził z mężczyznami, że nie wytrzymał i wygarnął swoim żołnierzom: Jozue rzekł więc do synów izraelskich: Dokąd będziecie zwlekać z tym, by pójść i objąć w posiadanie ziemię, którą dał wam Pan, Bóg ojców waszych?
Joz 18:3
Ponad połowa (7 z 12 a właściwie 11) z plemion izraelskim którymi Jozue dowodził wcale nie śpieszyła się z tym aby zająć się tym co zdobyli. Posiedzimy trochę, poczekamy. Zobaczy się jak będzie. Jak to możliwe? Ci goście chodzili po pustkowiach przez 40 lat aby dojść do obiecanej im przez Boga ziemi. Gdy już dotarli na miejsce przez kilka lat walczyli, aby ją zdobyć. Kiedy było po wszystkim usiedli na tyłkach. Zamiast pójść i wziąć co ich woleli trwać w zawieszeniu. Dopiero uprzejma wypowiedź Jozuego coś zmieniła.

Równie uprzejma prośba Johanki spowodowała, że w tym tygodniu sterty zniknęły. Nie, nie było w tym nic magicznego. Ani płomienistego lub głośnego. Była mrówcza praca ale poszło całkiem sprawnie 🙂
Po fakcie mam kilka rad jak sobie poradzić z trudnym zadaniem:

Zamów specjalistę i powiedz żonie, aby była wtedy w domu i wszystkiego dopilnowała.

Żartowałem (wolę napisać bo tym co mnie znają może to nie wydać się oczywiste). Poniżej tych kilka rad:

1. Z dużymi rzeczami jest jak ze słoniem. Możesz go zjeść. Ale tylko kawałek po kawałku. Podziel zadania na mniejsze części. I zacznij po trochu robić.
2. Pamiętaj, że najcięższy jest ostatni woreczek – zaplanuj, aby to co zostawisz na koniec było najłatwiejsze spośród czekających Cię zadań. Lub najprzyjemniejsze.
3. Poproś o pomoc innych. Nikomu nie musisz udowadniać jak wielkie masz ramiona i co możesz na nich unieść. 4. Rób przerwy. Bóg odpoczywał ty też możesz.
5. Nagradzaj się po każdym etapie pracy. Prince Polo, film, mecz, całowanie z żoną (u mnie najlepiej działa). Nie samą robotą człowiek żyje.
6. Jak skończysz napisz o tym felieton i daj do przeczytania żonie niech Cię podziwia.

Bogdan Pszczoła