Zobaczyłem film, który – przyznaję – wstrząsnął mną. Trwał minutę. Niecałą. Dwie osoby siedzą naprzeciw. Spokojny i bardzo ciepły mężczyzna prowadzi wywiad z kobietą.
– Jesteś mężatką?
Na twarzy kobiety pojawia się duży uśmiech.
– Tak.
– Super. Czy on jest szczęśliwy?
Kobieta, nieco skonsternowana, jakby prowadzący się pomylił, poprawia go:
– Dziwne pytanie. Zazwyczaj to mnie się pyta, czy ja jestem szczęśliwa.
Prowadzący jednak bardzo spokojnie wyjaśnia powód takiego pytania:
– Rozumiem, ale to inny rodzaj wywiadu. Po prostu, ponieważ nie ma go tutaj z nami, chcę w ten sposób przekazać mu, że o nim pamiętamy.
Widać zmianę na twarzy kobiety. Smutek. Zamyślenie.
– Jest szczęśliwy? Twoja odpowiedź brzmi. tak, nie? – kobieta milcząco patrzy.
– Nie chcesz odpowiedzieć na to pytanie?
– Nie – odpowiada kobieta z wyraźnym smutkiem i odrobiną czegoś jeszcze.
– Żaden problem. Myślę, że dostaliśmy odpowiedź na to pytanie.
– Jacy my? – kobieta wyglądała na zaniepokojoną.
– Ja i operator kamery. Dostałeś odpowiedź, prawda?
– Tak – odpowiada operator.
50 sekund. Tylko tyle trwa to nagranie. Jednak wywołuje falę emocji – u rozmówców, u mnie. Pomyślałem, że tak chyba powinno wyglądać to pytanie. Zadałem je sobie, dość niechętnie:
– Czy Johanka jest szczęśliwa z tobą, Bogdanie?
Bo nie chodzi o to, żeby robić głupie rzeczy, by druga osoba czuła się szczęśliwa. Ale o to, czy jest zauważona. Doceniona. Czy jej zdanie ma znaczenie. Czy macie bliską relację. Czy mówi ci rzeczy, o których nie powiedziałaby nikomu innemu (i nie chodzi o epitety). Czy czuje się kochana i bezpieczna. Czy śmieje się z twoich żartów.
Chodzi o to, jak czuli się celnicy i prostytutki w obecności Jezusa: istotni, kochani, akceptowani. Jezus mówił im trudne rzeczy, ale oni byli pewni, że chodzi Mu o nich. O ich dobro. O przyszłość. Widzieli to w Jego oczach i gestach. To dlatego niektórzy tak Go nienawidzili. Bo będąc odrzuconymi przez innych, po spotkaniu z Jezusem powiedzieliby: jestem szczęśliwy.
Może te święta mogą być właśnie takie. Jak z Jezusem. Odpowiedz sobie na pytanie, czy twój współmałżonek, syn, córka, rodzic jest szczęśliwy. A jeśli nie – to czy zrobisz rewolucję w swoim kalendarzu, portfelu, życiu, aby korzystając z tych dni dodać kolorów tym, którzy zmęczeni są już szarością relacji z nami, których powoli tracimy.
Zrób to, aby pokazać na Niego.
Bo bycie szczęśliwym samemu nigdy nie da ci pełnej radości.
P.S. Aby zobaczyć film, wystarczy wyszukać frazę: „Is he happy?”






